niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 4

Rozdział 4

fragment oddzielony linią jest zwiastunem ostatnich rozdziałów:)
 __________________________________________________________________________

 Siedziałam przed salą szpitalną, kiedy podszedł do mnie Lou.
- Co z nią?- spytał zdenerwowany
- Lekarze nic nie mówią, ....ale nie wygląda to dobrze- w moich oczach pojawiły się łzy.
 _____________________________________________________

Jeśli chodzi o rodziców to nasza mama zmarła jeszcze jak byłyśmy małe. Ojciec nie za bardzo się nami interesuje.... 
Czasami odnoszę wrażenie, że chce się nas tylko jak najszybciej pozbyć z domu.
Ostatnio przebywał z nami przez dłuższy czas jak byliśmy na terapii, czyli jakieś dwa miesiące temu. Nie dawno znalazł sobie nową panienkę. Zarozumiałą pindzie, która leci na jego kasę.
Kolejna głupia blondi pojawiła się pod naszym dachem, przecież ona nie ma w sobie nic naturalnego to w 100% plastik. Od razu widać, że robiła sobie mnóstwo operacji plastycznych, ale nie mój kochany ojczulek tego nie widzi. Ona jest jego oczkiem w głowie. Ciągle słyszę a bo ona to, bo ona tamto. Jezu masakra. Raz zostałyśmy z nią same na tydzień, ponieważ ojciec musiał wyjechać w delegację. Nawet głupiego makaronu nie potrafiła zrobić.
Ugh nienawidzę jej...
Z zamyślenia wyrwała mnie Amy machająca ręką przed moją twarzą.
- Wszystko w porządku- spytała.
- Tak wszystko oki, po prostu zamyśliłam się na chwilkę.
- Na chwilkę? Gadam do Ciebie już od pięciu minut a ty nic, tylko patrzysz się cały czas w jeden punkt.
- Sorki.
- Dobra nie ważne, musisz się przygotować. Chodź- złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę samochodu.

******
,, Oczami Zayna''

- Kurwa Horan przez Ciebie się spóźnimy- krzyknąłem z dołu.
- Już jestem, już jestem, spokojnie- powiedział blondyn.
Spojrzałem na niego groźnie, ale nie skomentowałem tego co przed chwilą powiedział. Wyszliśmy z domu i szybko wsiedliśmy do auta, reszta chłopaków pojechała wcześniej. 
Jechałem najszybciej jak mogłem, ale musiałem uważać na policję,  bo ostatnio coraz więcej jest ich na tej trasie.
A ja nie zamierzam siedzieć już trzeci raz w kiciu. 
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zorientowaliśmy się, że wyścig już się rozpoczął. 
- Szlag.- powiedziałem i kopnąłem w kamień znajdujący się obok mnie. Dobra może Harry wystartował.
Poszedłem na trybuny, dzisiaj było o wiele więcej ludzi niż normalnie. Prowadził samochód... no można się było tego spodziewać. Na prowadzeniu była  Nixy, bo jakby inaczej. Hazz nie miał z nią szans, ale i tak trzymał się nawet nawet.
Na ostatnim okrążeniu Nancy przyspieszyła i z zawrotną szybkością wjechała na metę. Wcisnęła na maksa hamulec, przez co kilka razy okręciła się dookoła. 



Widownia zaczęła krzyczeć i gwizdać. Wszystkim podobało się to co ta mała wyczynia. Kiedy nareszcie się zatrzymała, ludzie siedzący na trybunach otoczyli auto i czekali, aż zwyciężczyni wysiądzie z pojazdu. Dziewczyna wysiadła i ruszyła w stronę organizatora, aby odebrać swoją nagrodę. On wręczył jej kopertę i pogratulował wygranej. Nixy pożegnała się i ruszyła w stronę swojego samochodu. Odpaliła silnik i odjechała, zostawiając za sobą ludzi. Ciekawe czemu znowu tak szybko odjeżdża.
Szybko pobiegłem do auta i odpaliłem moją maszynę. 
Ruszyłem w stronę za dziewczyną.
Tak, tak wiem.
,, Malik będziesz smażył się w piekle"
Hym no ale cóż co ja mogę na to poradzić, jestem jaki jestem.
Starałem się utrzymywać odpowiedni dystans, aby nie zobaczyła, że ktoś za nią jedzie.
Dojechaliśmy na jakieś wzgórze. Nancy zatrzymała się i zgasiła silnik, po czym wysiadła z pojazdu. Stanąłem za jakimś drzewem tak, żeby widzieć wszystko, ale nie być zauważonym.
Po chwili z drugiej strony przyjechało czarne BMW. Wysiadło z niego dwóch umięśnionych mężczyzn. Podeszli do Nixy i chyba się z nią przywitali. Było już trochę ciemno i nie widziałem dokładnie twarzy tych gości, ale wydaje mi się że nie należą do tych milusińskich. Po krótkiej wymianie zdań między nimi, dziewczyna podała im kopertę z wygraną, z dzisiejszego wyścigu.
Czegoś tutaj nie rozumiem, dlaczego oddała im kasę?
Szantażują ją czy coś, nie jej ojca  stać na milion ochroniarzy więc to raczej nie wchodzi w grę. Może ma u nich jakiś dług?
Kolesie wrócili do swojego auta i odjechali z piskiem opon.
Na całe szczęście mnie nie zauważyli.
Dziewczyna usiadła na masce samochodu i schowała twarz w dłoniach...

Hej to ja z czwartym rozdziałem, troszkę mnie tutaj nie było ale miałam poprawy, ale już mam więcej czasu i możliwe że rozdział 5 pojawi się już za tydzień.
Jak myślicie kim są ci faceci i czego chcą od Nancy?
Co będzie dalej?

 Buziaczki Pysiaczki :)

:*:*:*